zycie z dramatow posklejane. smierc za smiercia. twarz lzami maluje, w rozpacz sie ubieram. chcialabym..
naga byc, prosta tak jak przy tobie gdy cieplem swojej nagosci otulasz mnie. skora czysta, w milosc tylko ubrana.
nie lubie wstawac. wiatr wrzeszczy w moja twarz, szarpie placz na policzku zakochanym. ludzie oczy wsciekle wbijaja w moja samotnosc. mury miasta brudnego gniota wytesknione usta.
tak, wole po prostu lezec z toba. wdychac zapach twoich tatuazy, gryzc usmiech twoj bez konca.
chocby ostatni raz.