wlasnie myslalam o cieple jego ust na mojej szyi, gdy nagle jak kop w twarz uderzyla mnie mysl – jestem przerazona.
mimochodem przejrzalam sie w oknie wystawy. wsciekly roz na wlosach wydal sie nagle niestosowny.
tak. boje sie jego. boje sie siebie.
bliskosc. umysl nagi pelen wstydu. siebie pokazuje, a tyle brudu przeciez. zakurzone emocje wywlekam z siebie, rozgrzebuje. jego oczy nade mna.
chcialabym nie znac slow. nie mowic, nie otwierac sie, a metafory tworzyc cialem.
boje sie.
pokazac siebie. bo tyle we mnie zla.
wielkich slow o jutrze, bo przeciez nie umiem, nie chce nawet chyba. lubie byc tylko moja. i nawet dzis ledwo dzieje sie. jutro tak daleko.
nie chce swojej twarzy stracic znow. nie oddam wiec.

blogi wrzask. cialo wygiete w tysiac malych smierci, narkotyczny dreszcz. cieplo ich dloni przytulam do piersi. bol odurzony pieszczota kodeiny. blogi wrzask w oczekiwaniu na sen.

obraz. jej noga, ladna, jak ona. miekka skora okraszona kilkoma machnieciami skalpelem. przyspieszony krzyk mojego serca. rece mi zadrzaly. usta wymalowane niespokojnym oddechem nie wydobyly z siebie zadnego slowa. tylko zakochane milczenie.
ukradkiem.