x-pression blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2006

mialy byc natchnione slowa o tym jak dziwnie, o burzy tam gleboko, za oczami. mialo byc zamyslenie. ale lekkomyslnosc lapczywa, rwie mnie nieustannie, nie pozwala odetchnac, wiec nie przystaje…
tylko wieczorem czasem, gdy cisza wrzeszczy, przytulam moja magie i szukam siebie. paradoksalnie, w sobie. ile jeszcze mysli uplynie, nim spokoj?
burza emocji, zamet moj, dawno juz oswojony, wciaz jednak wycienczajacy.
moje slodkie zaburzenia osobowosci. wszystkie niemal (poza zaleznoscia). jak toksyczny mezczyzna, co niszczy, a ty wciaz do niego lgniesz.
moglabym z nimi tam, gdzie rutynowo zaklejaja popekane charaktery. psychologia sie to nazywa. ale… te wszystkie rysy moje, wszystkie uszczerbki i pekniecia, one moja twarz uksztaltowaly. cala ja. x-pression, heartcore, xbanditax, czy po prostu ala. to ja jedna, wszystko co mam. moja kochanka. i nie dam wyrwac siebie, chocby popekana.
szukam jego. czuc juz chce, a serce lodowate wciaz. szukam w nich. ile jeszcze ich zranie, zanim ktos z kim na chwile przystane? i zlosc tylko ze zabral milosc moja, a ja bym stopniec chciala juz…
rozbieram sie. tym razem nie tylko metaforycznie. skora rozkrzyczana, rwie sie do oczu aparatu. dziwka, mowia. a to wciaz ja. i bedzie suicide girls, i bella vendetta, i to wciaz bede ja. not your vision.

burst

8 komentarzy

chcialam slowa przeprosic, przytulic sie do dawnych mysli, a nie umiem, bo tak dziwnie juz. topie sie za to w photoblogowych wylewach, ten chory swiat, moje fetysze i ich uprzedzenia.

chcialam sprobowac znow, wtulic sie w meskie ramiona i po prostu zatrzymac sie na chwile. bo w umysl wkrecil sie. w glowie jednak krzyk i strach. mialy byc banki zaufane, a wiatr mysli chorych rozdmuchnal je i pekly wszystkie. a tak chcialam to czuc…

przyjazni smierc. falsz. i ostre slowa, bol w telefonie. oni co bol zadaja, one co zdradzaja. lojalnosc?

wojna w kobiecie. smierc w kobiecie. bo nie tylko mysli jak noze, ale i cialo, cialo sie poddaje. piersi nieposluszne i bol w podbrzuszu. lekarzy tyle juz. tak, prosze poczuc po lewej stronie, do sutka przytulone. i tylko wymaz jeszcze, pani w majtkach to wesolo ma, ale zbadac trzeba.
krzyk. gubie swoja kobiecosc.

i te tabletki, pigulki, o miekkim poranku i na rozwrzeszczany wieczor, biale, zolte, cala paleta chemiczna, i ksztalty przecudne. we wszystkie dziury swiata.

i ten krzyk, jej glosny krzyk. ich milczenie.


  • RSS