zgubilam gdzies slowa. tylko potok emocji nienazwanych i mysli nieskazonych literami.
bylam w niebie. tak, tam wysoko, gdzie anioly. zabral mnie znow, tym razem z calym sercem jednak. my hero. my man.
potem on tu. nawet sniac usta sie usmiechaly. slonce i my. noc i my. milion wspomnien. miesiac temu mysli niesmiale zaklete w kuli marzen. dzis to jest naprawde. westchnienie. nawet heaven shall burn nam zagralo rez chwile, gdy oddech ten na szyi mojej.
bo czasem wystarczy chciec. i wszystko stac sie moze.
walcze z przeszloscia. bo od milosci do nienawisci tak krotka droga. juz nie chce tego niepokoju w glowie. wez go sobie. ty i ty. podzielcie sie jego klamstwami.