x-pression blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2005

puszcza kolka z dymu. podobno wyglada sexy. tak jak wtedy. ucieka w swiat fantazji. czasem brak sil na rzeczywistosc.
noc ciepla. strach. roztrzesione palce wystukuja smsa. beda sie wstydzic jutro. dzisiaj sa slabe i musza sie przytulic do slow.
idzie ciemna ulica. zgubila gdzies sens po drodze. zgubila poczucie dobra i zla. wszystko jest juz inne. nie ma juz nic, co wiadome. tylko nieprzerwane pytania. watpliwosci. kiedy przestala wierzyc…? nic nie jest pewne juz.
poplamiony sufit. dowlokla sie do kibla. rzyga. chipsy, sweet chili. pospiesznie pieszcza gardlo. arbuz popoludniowy. dobrze ze czerwony, nie widac krwi… krople wody w kiblu graja. usmiecha sie, podspiewuje. zwariowala. zanurza sie w zimnej wodzie. sen.
nagie cialo. sen.
martwa juz. sen.
udajmy ze ta noc sie nie stala.

biegna szybko, uciekaja. mysli. watpia dzis, boja sie. potrzebuja. tak duzo czuja.
gdybys miala zgasnac jutro, co bys zrobila dzis? gdyby umrzec, jak, gdzie? to moze byc tu. znikajacy oddech. tyle slow niewypowiedzianych, ust nieusmiechnietych. niespelnienie.
spelnilabys?
gdybys miala szczerosci ustapic, jakie slowa pomalowalyby twoje usta? do kogo opowiedziane?
sciagnelabys z siebie kazde prawdziwe slowo, do nagosci. ekshibicjonistka. obnazona, bo pokazalas siebie.
a przeciez mozna soba byc. powiedziec: czuje.
naucz.

kartka papieru. jeden numer, choc rozsadniej dwa. tak powiedzieli. wspominali tez o latarce i mlotku. w wypadku kolejnego ataku terrorystycznego.
kogo bys wpisala? wybralam odruchowo. on. ona.
dlaczego? przeciez wszystko juz inne. przyzwyczajamy sie do ludzi, do tego ze sa, ze chcesz by byli. a ktoregos razu wpisujesz ich w emergency contacts i nagle zaczynasz dostrzegac. za daleko juz.
juz nikt cie nie slucha.

dzis. to dzis. zapale swieczke. za ciebie tez, bo zapomniales. malenka, jak ono. przekleta.
tam, pod brzuchem, krzyk.

jaka naiwnosc musi byc w dostrzeganiu sensu kazdego dnia. wstaje codziennie. usmiecham sie, czesto nieszczerze. walcze. z calych sil probuje zapobiec najgorszemu. wcale nie jestem niezniszczalna.
on byl. tak go widzialam. jezeli niezniszczalni odbieraja sobie oddech, jak nieswiadomi musimy byc my? oszukani.
dzis duzo o zyciu i oszukiwaniu siebie. dzis dzien bolesny. przemoc czyjas, moj strach.
dzis wbrew mojej woli pojawil sie ten co mnie zlamal. a w glowie metlik. pojawia sie i znika.
dzis.
jutro i tak nic nie bedzie.

po co to wzdychanie, po co to wszystko w glowie sie dzieje…
poddalam sie przez moment, sama nawet aktywnie sie wkrecilam. milo tak.
sms. znow pusty ekran i trzydziesci minut slow szukania. wybralam najprostsze. i wtedy cisza.
mysli rozpedzone. po co? po co szukamy emocji? na sile? balam sie.
i tak myslalam, po co ten ostatni rok sie stal, nowe doswiadczenia. myslalam ze po tym wszystkim jestem niezniszczalna juz, ze umiem sie nie nastawiac i cieszyc tym co jest. nieprawda.
kilka godzin ciszy. swiadomosc – znow sie dzieje to samo. ale dlaczego on? co ja narobilam, nie bede juz rozmawiac tak, niech bedzie znow normalnie i ja nie bede myslec o nim tak jak teraz.
tak malo wystarczy by serce slabej dziewczynki zabilo… a wszystko za kurtyna mojej niezniszczalnosci.
sms wyslany juz.. a teraz? udawac ze jestem dalej niezniszczalna czy powiedziec: zlamales mnie…?
znow mi wstyd. znow czuje sie jakbym sie zblaznila.
w pamieci burza. za wiele razy juz. nie. obroce wszystko w zart. tak.

telefon zadzwieczal. zlamal mnie.


dlaczego? nie wiem
bo on.
znow klamstwo. oszukana oszukany. ja juz nie. dowidzenia.
po co? sama sobie robie krzywde, ufajac po raz tysieczny. a on przeciez… brak slow. a on zyje w swoim swiecie. a on mysli ze wciaz sie bawic mozna. przeciez mamusia nic nie mowi.
chore.
wiesz ze cie kocham? powiedzial dzis. nie wiem. wlasnie kurwa nie wiem

dlaczego? nie wiem
bo szukam usmiechu gdzie indziej. znajduje. pewnie tylko na chwile. robie to jego droga. telefon brzeczy, zolta koperta sie swieci. bede taka… jak on. tesknie. za czyms wyimaginowanym.
serce bije. niewytlumaczenie. chcialabym o tym opowiedziec, ale boje sie wystraszyc, bo to przeciez takie… luzne

dlaczego? nie wiem
bo zycie kruche jest. bo w malenkiej spokojnej miejscowosci nad polskim morzem takie rzeczy sie nie dzieja. strach. i zlosc. krzyk w srodku. maska nieruchoma. w metrze zakladam okulary, by nikt nie widzial oczu niespokojnych. nie mysle o tym, ze mialam tam byc, po telefon jechac. mysle o tym ze ktos tam byc mogl i nawet nie wiem czy dobrze.
dzis juz wszystko jest inne. puste ulice.

dlaczego? nie wiem
bo zadzwonil
„wyslij smsy z netu, bo sie o mnie wszyscy martwia”. czasem jakby mnie nie bylo. i to nie chodzi o to by przyciagnac uwage. nie.
ale mama… nie bylo jej glosu. nie ma do tej pory. dziwnie
*
bo po kilkudniowym zamysleniu, odezwalam sie do przeszlosci. slaba.
bo trace oddech
bo jej nie ma
bo dzis wszystko jest inne

boje sie
za slaba jestem


  • RSS