x-pression blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

Caluje mnie niesmialo, muska delikatnie swoimi bialymi palcami. Laskoczacy dotyk piesci policzki i nos. Wtapia sie we wlosy, namietny. Moj kochanek Snieg.
*
Od nowa. Tak dziwnie, choc upragnione. Za dlugo, by tak nagle latwo bylo.
Nigdy nie kochalam tak…
A jednak wiem, ze slusznie, ze powinnam byla.
Milion wspomnien. Caly Londyn to ty. Teraz nie potrafie nawet pamietac tych zlych, choc wiem ze byly.
My. To bylo takie piekne, oczywiste. Mozesz mi mowic, jak to lepsza dla niego jestes, ale wiem ze nie powtorzysz tego co my…
Czasem jest z kims tak, jakby Bog was stworzyl po to, by razem… Tacy bylismy…
A jednak cos nie tak… Jednak ktos wciaz… To wszystko zabilo.
Zmieniles sie, wiem. Tym razem naprawde. A ja teraz nie potrafie juz…
Czy uwierze? Nie wiem.
Nigdy nie kochalam tak…

mission

1 komentarz

horizontal tongue – done.

Kim jestes w tym halasie?
Glosno tloczno. Tak jak lubie. Bleeding Through. Karolina niemal wypada przez barierki – a nuz Brandan ja dotknie. I serce skacze w rytm muzyki. Tak dobrze. Chcialo by sie pojsc tam, na dol, ale rozsadek nie pozwala. Cialo jeszcze bolesne, wypuklosc karku przekluta, noga i brzuch swiezo malowane.
Godzina wczesniej, poprzedni zespol. Cult Of Luna. Odplywam gdzies z nuzacym rytmem muzyki. Co by sobie przekluc, mysle. Horizontal tongue, pieknie, ale jakze trudno samemu. Dlatego pewnie sprobuje… Tongue web, to da rade. Sutki moze? Nie…
Wokalista mlody. Nie wiedzialam ze w Szwecji maja tak przezroczyste uszy. Malo chyba jedza. A moze moje tez?
A gdyby gdzie indziej, inaczej, gdzie wieczna dezaprobata? Bylabym taka sama? I mysle sobie, na ile to otoczenie mnie tworzy, czy wolnosc w wyrazaniu siebie pozwala ci byc soba, czy zmienia cie doszczetnie. A gdy dusisz siebie w sobie, umierasz w srodku i zadowalasz sie oficjalna wersja?
Jak bardzo powinnismy zachowywac siebie, mysli i emocje dla siebie?
Gdzie jestem ja? Czy jestem czescia tej masy, sceny, na ktora zawsze tak sceptycznie… Tysiac pytan.
Dobrze ze go nie ma, mysle. Bolalo by. A ja juz chce zapomniec… Pomylkowy sms pare godzin wczesniej, lza na policzku.
Duzo placze ostatnio. Hm.. Zawsze duzo plakalam.
Kelly Osbourne przyszla. Ladne czachy na stopach ma, mysle. Gruba troche. Nie lubie grubych ludzi. Brzydza mnie. Powinnam sie wiec brzydzic sama siebie. Czasem nawet…
Spotkalam go wczoraj. Uprzejmosc. A nawet nie bylo o czym rozmawiac.
Czemu ludzie przemijaja?
Czasem sie czuje sama. Moglabym miec to, tamto i siamto, wiem. Sa tacy co czekaja, regularnie pojawiaja sie w moim telefonie. Mimo to czuje sie sama. Czasem.
Postoimy jeszcze z pol godziny jak te pipy (a nuz Brandan do niej podejdzie) i ide do domu. Glodna jestem. Na tle emocjonalnym.

Wiosna dzis zapachnialo przez chwile. Na poczatku lutego. Caly Londyn.
Moglo byc pieknie, prawda? Byloby. Gdybys tylko… Gdybym tylko…
Zepsulam. Juz nawet klopotliwe smsy nie naprawia. Ty juz jestes w kinie. A ja z bolem tam pod piersia. Dalej sie ludze. Glupia.
Mysli katuja. Co gdyby nie tamta noc? Bylo i tak po wszystkim, wiem. Teraz jednak gdy ktos zapyta dlaczego, odpowiem „bo ja…”. Dzien wczesniej „bo ty…”.
Gdybym tylko wiedziala ze bog istnieje. Poprosilabym… o ta tecze, by jeszcze raz…

Szczescie nie przychodzi tak o. Nie nie… Zwykle nie przychodzi. A czasem tylko na chwile.
Placze teraz. Zasluzylam, wiem. Zbyt sie bawilam. Teraz kogos innego kolej na zabawe. Moja pora lez.
cuz baby, what goes around, comes around…
Telefon wsciekle milczy. Dlon zamieszkala w kieszeni, zeby nie przegapic wibracji. I tak wyciagam co chwile, bo przeciez moglam nie poczuc. Wariatka.
Jestem teraz jak ten tatuaz – ladna i kolorowa, a przeciez martwa.

girl, you`ll be a woman soon…

I tylko muzyka zostala. I wspomnienia z pieciu minut. Tak krotko, tyle skojarzen jednak. Kazda mysl przynosi lze. Kill Bill, Pulp Fiction. Lza. Cherries and strawberries. Lza. Heaven Shall Burn. Lza. Old Street. Lza. Imbir. Lza. Kark. Lza. High Street. Jak ja teraz spojrze…
Czasem jest za pieknie…

Rusz sie. Zabrzecz radosnie. Tylko raz… Prosze.

Urodziny mam jutro. Co z tego, jak nie ma gdzie, z kim. Nie tak jak bym chciala. Nawet nie wiem jak.
Jestem pomiedzy, cos sie konczy, inne zaczyna. Jednego juz nie chce, drugiego jeszcze nie moge. Rozdarta w samemu byciu.
I tak stoje, sama sobie, kwiaciarka za lada. Wdycham smak tulipanow. Od Gosi. Pierwsza i ostatnia. Bo nikt inny…
Obsesyjna sesja. Mysli zjadaja mojosc. Wez troszke. Przy tej lampce, na panterkowym kocu. Moja twarz spragniona wsrod wscieklorozowych klakow poduszki. Mowia ze ladnie wygladam.
Przyjdziesz?

Mysli niezrozumiale slowami niepojete. A ja czuje, biegne i dalej nie wiem. Dalej strach. Uspokajany prawda, lek jednak wciaz we mnie. Goraczka uczuc.
Czy mam „wszystko”? Nie zasluguje. Nienawisc do telefonu. I tylko ta szczerosc… Nareszcie. Kiedy juz jest, ja nie wiem co z nia zrobic, nieufnie.
Zabierz mnie tam, gdzie mozna sie smiac…

„Teraz masz wszystko”, powiedzial. Ale czy mam? Czy to tylko tecza cieszy moje oko, by zaraz zniknac?
Jestes wredna suka, krzyczal. Jakze bezbledny.
Zostaniesz?, zapytal. A ja chcialabym zniknac.
Teraz naprawde.
Nawet jesli mam duzo. Suki tez czuja. Mozesz mnie uderzyc, zapewne zasluzylam. Ale rumieniec zostanie. Wysuczony.

Pomalowana lydka. Jakze sie cieszy, idiotka…

Czas pijany. Zdarzenia pozbawione racji bytu dzis, tak jednak upragnionne wczoraj. Wszystko za pozno. Za pozno na walke, za pozno na nas. Jestes tylko ty. Jestem tylko ja.

A ja zaczynam od nowa. Zabijam w sobie poczucie winy, ze tak a nie inaczej, choc wiem dobrze iz winna czuc sie nie powinnam. Wiem, ze na to czekal czas.

Krzyk placz rezygnacja bol strach wyrzuty ranienie i ja wsrod pietnastu roz nie w pore. Bo zaspaly.
Czas sie upil.


  • RSS