x-pression blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2004

Troche inaczej.
Duzo sie zmienilo, wiele tez jest tak samo, za to ja chyba patrze troche inaczej.
Mama, steskniona, wchodzi mi na glowe. Jest obok mnie nawet jak w kiblu jestem
Wiem, to moja mama. Ale meczy mnie jej obecnosc… Nic jednak nie mowie, bo nie chce jej zranic. Robie delikatne uniki. Potrzebuje pobyc w samotnosci.
Miales racje, kiedy powiedziales ze troche doroslam, choc pewnie inne aspekty miales na mysli.
Kiedys bylo inaczej. Koegzystencja i nic wiecej. Teraz sie zmienilo, traktuja mnie jak dorosla osobe, przyjaciolke, a ja nie potrafie byc przyjaciolka mojej mamy, bo KUREWSKO sie roznimy. Ja chce byc corka, tylko corka…

I nie chce byc taka jak ona. Kiedys zarzekalam sie, ze bede inna, calkowicie inna, a teraz widze ile jej cech, tych negatywnych ktore zawsze potepialam, ile z nich jest teraz we mnie… Nie chcialam tego. Nigdy nie pozwolilam sie jej wychowywac, bylam samodzielna, a nie do konca sie udalo…

Duzo mysli, duzo zrozumienia… Kiedys bylo dobrze, jakos sie zylo, zadnych dolow i deprech, no chyba ze zakochaniowe
Do czasu. Do czasu kiedy nie pojawil sie ktos, komu ufajac, pokazalam swoja prawdziwa twarz, twarz ktorej sama nie znalam.
Robie rzeczy, ktorych nie chce robic, odczuwam emocje, ktorych nie chce w sobie miec.
I poznalam powod, to jest najgorsze, bo chyba nie potrafie go zmienic.
Tyle rzeczy spierdolilam, i tyle rzeczy pewnie bde pierdolic dalej. Chcialabym umiec to wszystko zrozumiec, umiec zaczac od nowa.
Ale zycie, wspomnienia ksztaltuja czlowieka, i ta suka, ten zly czlowiek to juz jestem ja…

Chcialabym juz wstac……

Dlaczego jest dobrze, tak naprawde dobrze, tylko wtedy gdy wie sie o tym ze to sie skonczy za dzien, dwa czy iles… Czy czlowiek potrzebuje odrobiny strachu zeby umial naprawde sie usmiechnac i czerpac chwile, terazniejszosc? A gdy wszystko jest normalnie i zycie toczy sie normalnym biegiem, codzienna powtarzalnosc, to nawet nie chce sie wysilic na radosc, szczescie, na cokolwiek.
Ile chwil zmarnowanych w ten sposob? Ile marzen odkladanych na pozniej? Ile slow niewypowiedzianych, bo czekaja na odpowiedni moment?
Chce by moje slowa brzmialy w pierwszym momencie gdy pojawiaja sie w glowie. Nie chce odkladac usmiechu na lepsza pore. Chce teraz.

Jade do Polski na tydzien. Nie bardzo sie chce, no ale czasem trzeba. O ile latwiej byloby wyjechac gdziekolwiek gdyby sie nikogo za soba nie zostawialo, nic poza swoimi rzeczami. Nikogo kto czeka, teskni…
Moze to czasem lepiej, odpoczac, dac sobie odsapnac od siebie…

Kiedy tak naprawde mozna stwierdzic ze rozmowa, szczera rozmowa, cos daje? Przeciez byla ich masa, a tak naprawde niewiele sie zmienia.
Tak czesto sie daje do zrozumeinia bliskiej osobie „cos robisz zle, sprobuj to zmienic”.
Ten weekend chyba cos zmienil. Oczywiscie zadnych ogromnych och! i ach!, ale jednak cos troszke inaczej, moze odrobina wiecej zrozumienia, moze szacunku. Cos w koncu chyba poszlo do przodu.

***

Kilka miesiecy wstecz, koniec lipca. Zle przezycie, tragedia. Nasza tragedia. Kto byl przy mnie? Kilka bliskich osob, ktore sa zawsze, niezaleznie co sie dzieje.
A ile dawnych przyjaciol, znajomych, kolegow, kolezanek, ludzi z ktorymi powiedzmy urwal mi sie kontakt, ile z nich gdy sie dowiedzialo (a wiedza wszyscy) odezwalo sie do mnie, napisalo „nie martw sie, jakos bedzie, przykro mi”?
Zadna. Zero. Pierdolone zero.
Az taka suka jestem? Az tak nienawidza ze nie potrafia sie zmusic do kilku slow? I chocby te slowa byly wymuszone, tylko z glupiej przyzwoitosci, to ja bym sie ucieszyla. Bo wszystko czego potrzebowalam to cieplego slowa…


  • RSS