x-pression blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2003

.

8 komentarzy

pada.

stracilam dziecko

Wrzucil mnie w nieruchomy wir ozieblych emocji. Zamknieta w klatce szesnastu scian, szukam siebie. W zadnym kacie nie moge znalezc.
Czym zyje, badz czym zyje otoczenie (ja spie w agonii)?
*plotki,plotki, plotki. W gronie ledwie kilku osob, zycie zyciem czyims.
* Plany wiecznie niezrealizowane. Lenistwo albo czynnosc mechaniczna.
* I ten strach, dopadajacy mnie albo wypadajacy ze mnie. Strach ten jest „uczuciem” nieodganialnym.
* Zawistna „przyjazn” z tymi, ktorzy moimi przyjaciolmi nie beda nigdy. Innych nie ma w promieniu checi. A wartosc ciebie mierzona iloscia zmytych talerzy.
* Brak tego, czego byc moze nie ma. Cieplo, bezpieczenstwo, niezaleznosc, pelnosc siebie.
* Milosc, ktora tlamsi swoje imie. Nie wiem, czym jest. Klamstwem- na pewno.
A co to znaczy Razem?

Gubie radosc, mlodosc, usmiech, beztroske, siebie.

Chcialabym z kims rozmawiac. Mowic, sluchac, nie tylko przeprowadzac dialogi o rzekomych waznosciach.
Chcialabym czuc, czuc naprawde, wdychac emocje, emanuowac czlowieczenstwem.
I nie brudzic pojecia JA.

Bylam wrazliwa. Chyba mnie zabito, widze tylko cialo.
Dawno mnie nie pytano:
czujesz?
zyjesz?
chcesz?
o czym marzysz?
Dawno na mnie nie patrzono.
Zabito mnie.

Powiedz, co to znaczy ZYC?

Pada deszcz, i to tak naprawde… Powietrze pachnie burza, krople z impetem wbijaja sie w czolo i policzki…

bum

2 komentarzy

U lekarza bylam, pobadali mnie trochu, krew pobrali, USG zrobili.
malenstwo ma 3 centymetry

Kilka dni temu zemdlalam na ulicy i ledwo dowloklam sie do domu, chociaz to za rogiem. Upal mi chyba nie sluzy teraz.
W autobusie T. robi mi wiaterek kartka papieru, zeby odgonic chorobe lokomocyjna. Zloty chlopak

Ze wscieklosci uderzylam czyms w cos.
T.: Mam nadzieje ze uderzylas sie w glowe!
Ja: A co, cieszylbys sie?
T.: Tak, moze bys w koncu troche zmadrzala…

jak tu nie kochac

Jestem dzieckiem wcisnietym w dorosly swiat
albo dorosla wsrod gowniarzy…

uff

4 komentarzy

Jakos jest. Dzis koncert, ktory pewnie przegapimy, jak kazdy inny, i wyladujemy w domu. Taki nasz los.
„Nasz” – juz nawet nie umiem myslec w tych kategoriach. nie uda sie…

Chce do domu, chce odpoczac, zapomniec. Oby sie udalo, juz rzygam tym smierdzacym miastem, rzygam brudnym ciasnym pokojem.

Tobie

2 komentarzy

Boje sie.
Nic juz nie ma. Nic juz nie bedzie. To co bylo, zniknelo. Wszystko co piekne, mile, napajajace nadzieja i wywolujace usmiech spalilo sie w ogniu klamstwa, nieufnosci i parszywosci. Chce uleciec, zniknac i nigdy juz nie byc…

kurwa

Brak komentarzy

nienawidze.


  • RSS