x-pression blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2003

qui sait?

Brak komentarzy

Zmieniam sie, on sie zmienia, zmienia sie wiele w nas. Wszystko sie zmienia, nie nadazam jeszcze za tym.

Cos sie skonczylo, nie wiem kiedy zacznie sie to Nowe. Nie wiem, czy bedzie ono koszmarem, czy tez czysta karta. Zle mi. Malo co przynosi mi radosc. Pewnie to tylko tymczasowe. Mimo to mam dosc. Chcialabym zasnac i sie juz nie obudzic, nie mam sily na to wszystko co sie dzieje…

nie moje

Brak komentarzy

„ciała –
jedno zimne
drugie gorące
jedno w łóżku
drugie na łące, polanie
gdzieś wysoko nad nami
lub pod nami w otchłani
płaczą oboje
w bezsilnej wściekłości
bo to koniec kochania
i koniec miłości”

Brak komentarzy

Miotam sie ze soba. Czuje sie zle, jezeli nastepne miesiace beda wygladac podobnie, bedzie ciezko. Juz nawet nie chodzi o fizycznosc, ktora oczywiscie tez nie daje spokoju, wkradajac sie we mnie mdlosciami i brakiem energii.

W srodku jestem pusta. Przestaje czuc cokolwiek. Nie czuje bolu, tak mi dopiero co dokuczajacego. Nie czuje szczescia, ktore zaledwie kilka dni temu dawalo tyle energii. Nie czuje milosci, przykrosci, moze tylko troche zalu.
Robi sie coraz gorzej. Wyzuta z wszelkiego optymizmu, chcialabym zniknac. Rzygam soba, rzygam toba, rzygam powietrzem ktorym oddycham i jedzeniem ktore mi przygotowujesz w poczuciu obowiazku.
Jestes z poczucia obowiazku. Jestes nie tu, gdzie chcialbys byc.

Moj Boze, tyle teraz zrozumialam, a juz jest calkowicie za pozno. Teraz nie moge nawet kiwnac palcem.
Glupia, obwinialam sie swego czasu za egoizm. Nie bylam egoistka. Nie ja caly czas oszukiwalam, klamalam. Nie ja ranilam. Nie ja mialam wszystko na kiwniecie palcem.

Teraz zachcialam byc egoistka, raz, jeden raz naprawde pomyslec o sobie, o swoim szczesciu. Za pozno. Teraz musze tu byc. Nie potrafie zrobic nic – nawet nie moge.
Gdybym mogla cofnac czas. Moj Boze. To jest obled.

Nawet nie potrafie juz cieszyc sie z Ciebie. Nawet ne mysle przez pryzmat Twojego istniena. Wybacz.

Nowe

1 komentarz

Juz sie oswajam z tym Nowym. Juz stje sie to normalne – chociaz tak samo fascynujace i cudowne.

Rzygam swoim pokojem. Ten obrzydliwy zapach – kurzu, stechlizny czy czego jeszcze tam… Chcialabym sie wyprowadzic.
Za kilka miesiecy na pewno, ale juz teraz kazdy dzien przyprawia mnie o mdlosci.

T. sie zmienia – podobnie jak ja. Opiekuje sie mna, nosi mnie na rekach, przytula, robi wszystko bym odpoczywala w spokoju. Mam wyrzuty sumienia, ze sie rozleniwiam i mu na to pozwalam.
Boje sie jednak, ze ta opiekunczosc weszla na miejsce namietnosci – bo tej brak.
Boje sie powiedziec jak kocham, jak pragne – przeciez nie to jest teraz wazne. To jest juz nieistotne.
A ja dalej jestem soba…
Moze to chwilowe, moze musi sie oswoic z sytuacja – wszystko przeciez teraz jest nowe. Nieznane.

inaczej

2 komentarzy

Duzo sie zmienia. Ucze sie czegos nowego. Jestem spokojniejsza, silniejsza?
Usmiecham sie do siebie…

ale

7 komentarzy

Okres mi sie spoznia.

zamyslam…

1 komentarz

Znow na chwile przykleilam sie do grzejnika. Znow przez chwile sie poddalam.
Jestem bezbronna. „To” ciagle atakuje, a ja przyjmuje ciosy. Trwam dalej, ale pozwalam sie ranic. Sila? Slabosc.

Sama sie w to wkopalam, naiwnie wierzac w bajki. Fantazyjna basn szybko umarla… Budzila sie, umierala, budzila, umierala, budzila…
Juz chyba nie bedzie basni.
Tylko rzeczywistosc?

?

1 komentarz

Za wszelka cene dociekac prawdy, doszukiwac sie nie wyjawionych klamstw?
Czy moze byc wdziecznym za to po prostu ze wrocil, zaufac ze skoro to zrobil, to przeciez tego chce?


  • RSS