x-pression blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2003

still

2 komentarzy

W chwili oslabienia upadlam. Sennie mi. W domu nikogo nie ma. W pokoju smierdzi kurzem i nieswiezoscia. Jakby nikt w nim nie mieszkal. Martwe powietrze.
Dzisiaj wszystko jest inne. Lepsze? Pod pewnym wzgledem na pewno tak.
Glowa boli, ide spac.

brr

1 komentarz

….a w powietrzu duzo cieplej niz w Twoich oczach

Rozleniwiam sie samotnoscia. pojechal na chwile.
Zabral mi troche nadziei. Gubie sie.
Gubie sie w sobie. Szukam na czubkach palcow, pomiedzy udami, w zoladku, pod lewa piersia, na miekkich ustach, w zrenicach… Nawet w przejrzystym odbiciu w lustrze nie moge znalesc.
Upraszczam siebie, by juz nie komplikowac. Staram sie nadmiernie nie myslec, nie zastanawiac sie – po co? dlaczego? Milcze. Czasem tylko podswiadomie szukam.
Wczoraj bylam nieznosna. Oslabiona, na wpol przytomna, ale ostro dajaca sie we znaki.
Chociaz juz rozumiem. Za pozno.

Klosz zależnosci opina mnie ciasno od nieśmiałości palców stóp, poprzez wściekłość posladków, nienasycenie brzucha, szlachetność piersi, pokore ramion, aż po niespełnienie twarzy i radość włosów.

Myśli, marionetki, ubierają się w nieswoje płaszcze słów. Rozbiegają się daleko, chcąc uciec, zatrzymane jednak przez magnetyczny umysł, wracają, niczym morderca powracający w miejsce zbrodni.

Człowieczeństwo poszerza perspektywy, czy je ogranicza?

Klaustrofobicznie zniewolona przez…
Siebie.

Zrobie krok do przodu, Ty takze uczynisz krok w przod. Gdy postapie w bok, Ty postapisz za mna.
Nawet nie musze szeptac…

Inspirujesz. Czynisz mnie Sobą w najpozytywniejszym tego słowa znaczeniu. Osiągam harmonię ze wszystkim, co we mnie, z Ja.

Moje palce Cię kochają. Rzęsy śpiewają z miłości, piersi uśmiechają się do Ciebie.
Unoszona przez skrzypcową muzykę, maluję Cię w myślach. Promieniem słońca zakreślam zarys Ciebie, kochające Oczy, troskliwe Usta, Twą Niewyobrażalność.

Liście radośnie sypią się z drzew, tworząc swoisty balet. Tańczą dla Ciebie, Boże, ofiarowując Ci swoje Piękno, darząc Cię swoją harmonią. A może to Ty je nią darzysz…?

Czekać na siebie. Niby niewiele, zaledwie przez jeden cykl podróży Księżyca. Czekać samej, niejednokrotnie wegetując u granic obłędu. Samotność.

Trwać tyle w Pustce, łasząc się wspomnieniami i planami. Łasząc się Nadzieją, byle dotrwać.
Doczekać. Doczekać Szczęścia, spełnienia, bycia razem.

Takie Szczęście kochać Cię. Dawać Ci każdy skrawek siebie. Zasypiać i budzić się przy Tobie, upajać się Twoją obecnością. Uczyć się Ciebie, poznawać, podróżować po Tobie. Kochać się, kochać nieprzerwanie, czuć bicie Twojego serca.

I kiedy zrozumiałam, jak szczęśliwa jestem, ile dajesz spełnienia, spokoju, harmonii, kiedy zrozumiałam jak kocham i jestem kochana, cały ten zachwyt, euforia i przede wszystkim Szczęście nie znalazły słów… Stan to nazbyt piękny, by ubrać go w litery, sylaby, wyrazy. Stan ten, przepełniajacy każdą komórkę mnie, przybrał postać łzy i pięknie upłynął po policzku.
Po raz pierwszy płakałam ze Szczęścia.

Kocham, tęsknię, ale miłość moja na tyle dojrzałą jest, że nie zaznam smutku. Cieszyłam się każdą chwilą z Tobą, a kiedy przyszło nam się rozdzielić, będę się cieszyć tym, że jesteś, że mogę z Toba porozmawiać, tym że każdy dzień zbliża mnie do Ciebie. I póki jest Tu i Teraz, będę z życia czerpała Radość. Nie zmarnuje żadnej chwili, żyję bowiem dla Ciebie. Bóg dał mi Ciebie po to, bym się cieszyła, bym mogła swoim Szczęściem obdarzać Ciebie.

Dziękuję za każdą sekundę. Dziękuję za siłę i radość życia, jakie mi dajesz.

Inspirujesz mnie, o Szczęście moje…


  • RSS